Agregaty agresji

Data publikacji: środa 26 marca 2008
Autor: Piotr Skórzyński Publikacje autora
Dział: Zagrożenia > Przemoc i agresja
Komentarzy: 1
Odsłon: 2447
Brak oceny -

Telewizja jest zjawiskiem, które określa naszą epokę w tym samym stopniu, w jakim średniowiecze określane było przez ambonę, a Oświecenie przez półlegalne druki. Stanowi jednocześnie sposób spędzania czasu, jak i aparat wychowawczy, a przy okazji "legitymizuje" akcje polityczne i ich mocodawców.

"Do żadnego innego adresata telewizja nie wysyła tak wielkiej dawki horroru, koszmaru i głupoty jak do dzieci". Konkluzja ogłoszonego 28 marca 2002 roku raportu nowojorskich naukowców zamieszczonego w czasopiśmie "Science", brzmi: "Nie ma już żadnej wątpliwości, że przemoc w mediach prowadzi do przemocy w życiu". Coraz bardziej wynaturzone sceny, którymi telewizja codziennie zalewa widzów znajdują potem naśladowców w rzeczywistości. Wskazują na to wyniki badań prowadzonych pod kierunkiem prof. Jeffreya Johnsona z Instytutu Psychiatrycznego New York State i Columbia University. Od 1975 roku uczeni obserwowali 707 losowo dobranych rodzin. Najbardziej przerażające jest to, że telewizja jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Nadmiar telewizji w wieku dojrzewania oddziałuje w sposób widoczny dopiero w wieku dorosłym.

Częstotliwość oglądania telewizji jest wprost proporcjonalna do prawdopodobieństwa uczestniczenia w wieku dorosłym w aktach przemocy. O ile przy tym u chłopców przejawia się to w fizycznej agresji, to u dziewcząt wzrasta skłonność do kradzieży lub szantażu. Zauważono też niższą kreatywność, stany lękowe a nawet koszmary senne, wreszcie nadmierną pobudliwość wyrażająca się trudnością w skupieniu.

Jak stwierdziła psycholog Joanna Mazan: "Do żadnego innego adresata telewizja nie wysyła tak wielkiej dawki horroru, koszmaru i głupoty jak do dzieci. W jednym tylko odcinku serialu „Młody Herkules” emitowanego przez Polsat zobaczyć można duszenie i zrzucenie ze skały, kopanie, strzelanie z pistoletu maszynowego, topienie, ciosy w szczękę i próbę gwałtu. Koszmarne postacie mają tylko jeden cel: zabić przeciwnika".

Badania Katedry Psychologii Wychowawczej KUL wykazały, że w ciągu dnia w TVP1 pojawia się 726 obrazów destrukcyjnych, a w Programie II - 1673. TVN dostarcza ich 2181. W ciągu godzinnego programu dla dzieci popełnia się przeciętnie ok. 25 aktów przemocy, a tylko ok. 5 w godzinach największej oglądalności. Przygodowe filmy animowane opowiadają zatem w istocie o problemach siły i władzy. Dzieci i nastolatki oglądają ok. 250 tys. aktów agresji rocznie.

Oglądany program lub gra komputerowa mogą wzbudzać silne emocje. Jednak w związku z tym, że emocje te następują bardzo szybko, jedna po drugiej - żadna z nich nie jest głębiej przeżywana. W rezultacie powodują one tylko poczucie ogólnego oszołomienia. Jeśli są to uczucia dramatyczne, towarzyszące np. obrazom krzywdy, częste ich przeżywanie może rodzić zobojętnienie.

"Oceny moralne formułowane przez widzów, którzy nie znają danych postaci, ujawniają idealistyczną hierarchię moralną i w tym przypadku nie jest ważne czy dane postacie są sympatyczne czy nie. Natomiast w stosunku do postaci, które są widzom znane i wobec których żywią oni określone uczucia, oceny moralne są całkowicie odmienne. To, co potępiają u postaci nieznanej, uważają za dopuszczalne u postaci znanej i cieszącej się ich sympatią. Działanie jest oceniania jako moralne lub niemoralne zależnie od tego kto je wykonuje, a nie zależnie od tego co dzieje się naprawdę. (...) Te uproszczone widzenie rzeczywistości wydaje się nam dobrze znane; jest to wizja moralna pięcioletniego dziecka. Szkody powodowane przez telewizję są wielorakie. (...) Treść programów telewizyjnych zawiera skrajną przemoc nieporównywalną z życiem codziennym, które telewizja rzekomo obrazuje" – pisze Joanna Mazan.

Kategoryczny osąd mediów sformułował sześć lat temu Maciej Iłowiecki. "Po pierwsze - i uważam to za o wiele groźniejsze od samej agresji w mediach - chodzi o narzucanie i lansowanie pewnego modelu życia. Owe podsuwane wzorce zachowań (...) można nazwać w skrócie "moralnym luzem" albo "kulturą przyzwalania". (...) Chodzi więc o to, by stworzyć młodym ludziom złudzenie wyboru drogi życiowej, ukazując im wszakże tylko jedną drogę. Chodzi o to, by odebrać im prawo decydowania o sobie, wskazując, iż wszelka odpowiedzialność czy wierność jakimś zasadom moralnym jest ograniczeniem ich wolności. Przez dobór i akcentowanie pewnych tematów, pewnych zachowań - zwłaszcza osób występujących w telewizji - tworzy się u odbiorców wrażenie, że normy i wzorce są dowolne... i że tworzą je tzw. idole. (...)

Z kolei ciągłe gmatwanie rzeczy, które mogły być proste i mieszanie prawdy z fałszem, stwarza nową normę: zakłamania, cynizmu, krętactwa. W narzucaniu takich wzorów wielki udział ma oczywiście prasa bulwarowa. (...) 50 milionów - tak, ok. 50 mln egzemplarzy każdego miesiąca - plotkarskich pism dla kobiet i młodzieży usiłuje przekazać właściwy dla siebie wzór życia. (...) Tak więc, reasumując, najgroźniejszym dziś przejawem kryzysu kultury jest powszechne zamazywanie granic. Granic między prawdą i nieprawdą, uczciwością i nieuczciwością, dobrem i złem".Trzeba sobie uświadomić zadziwiający stan rzeczy, z jakim mamy do czynienia. Co roku na całym świecie wydaje się setki książek psychologicznych o potrzebie miłości i życzliwości w stosunkach rodzinnych, a także międzyludzkich.

Obowiązującą w całym wolnym świecie - a nominalnie także w Rosji - ideologią jest doktryna Praw Człowieka, a oficjalną i nauczaną w szkołach postawą - humanizm. A jednak ogromna większość twórców ze scenarzystami hollywoodzkimi na czele, ma nam do przekazania zupełnie inne przesłanie. Głosi ono, że świat jest piekłem, zaś prawdę o nim znają jedynie narkomani, prostytutki, bandyci i nieodmiennie cyniczni funkcjonariusze służb specjalnych. Najłagodniejszą formę tej filozofii przedstawiła niezmiernie poczytna swego czasu książka Williama Whartona, w której największym mędrcem jest obłąkany chłopak.

Świat jest pozbawionym stałych wartości chaosem - oto w największym skrócie "filozofia" obecnej, tak "wyższej" jak i "niższej" literatury. Wynika to, naturalnie, z odrzucenia religii i dawnych autorytetów, które przedstawiane są jako trujący balast. Ludzi, którzy próbują ich bronić nazywa się konserwatystami i wpuszcza się do mediów jedynie odświętnie, gdy nie ma komu skomentować jakiejś rocznicy. Toteż, gdy młody człowiek styka się z opinią, iż życie nie jest po prostu polowaniem na coraz to nowe przyjemności, zwykle nie jest on w stanie zrozumieć tego poglądu; a gdy już ogarnie go intelektualnie - odruchowo go odrzuca. Ci bardziej inteligentni wspierają się oczywiście odpowiednimi przykładami ludzkich niedoskonałości. Tak jakby trudność w dążeniu do celu eliminowała jego znaczenie.

Rodzice i nauczyciele abdykują ze swej roli wychowawczej a instytucje, takie jak szkoła rezygnują z próby kształtowania postaw młodzieży. Wirtualny świat mediów staje się jednym z niewielu czynników wpływających na światopogląd i zachowania młodego pokolenia. Dlatego to ludzie młodzi są szczególnie zagrożeni przekazem telewizyjnym nasyconym przemocą, agresją i nihilizmem.

Piotr Skórzyński

[źródło:polskieradio]