Pornografia komputerowa - problem moralny

Data publikacji: czwartek 21 lutego 2008
Autor: Jacek Pawłowicz Publikacje autora
Dział: Zagrożenia > Pornografia
Komentarzy: 2
Odsłon: 3634
Brak oceny -

Problem pornografii komputerowej pojawił się wraz z wynalezieniem pierwszych komputerów osobistych i stanowi on poważny problem i zagrożenie moralne. Pierwotnie pornografia komputerowa była udostępniana w postaci amatorskich programów, lub zeskanowanych zdjęć o tematyce pornograficznej, które były dostępne tylko nielicznym posiadaczom komputerów. Wraz z rozwojem technologii komputerowej - przede wszystkim Internetu – oraz upowszechnieniem komputerów osobistych, „produkty” te zaczęły nabierać bardziej wyrafinowanych i wyuzdanych kształtów, a dostęp do nich nie stwarza w chwili obecnej większego problemu dla posiadacza komputera podłączonego do sieci Internet.
Oto podstawowa klasyfikacja wyżej wspomnianych produktów[1].

1. Standardy

Do grupy tej należy zaliczyć zbiory fotografii, układanek czy też porno-czasopism elektronicznych zamieszczanych czy to w Internecie, czy też na różnego rodzaju nośnikach magnetycznych (dyskietki, CD). Wraz z wejściem na rynek techniki zapisu programów na płytach kompaktowych (CD) otworzyły się nowe możliwości. O ile „zwykła” dyskietka może pomieścić kilka zaledwie zdjęć lub obrazów, to na płycie CD spakować można setki fotografii. W Polsce, w każdym sklepie prowadzącym sprzedaż programów komputerowych, są do nabycia dyskietki lub CD z materiałami pornograficznymi. Koszt takiego CD jest stosunkowo niewielki i nawet nastolatek może go sobie kupić za swoje kieszonkowe tym bardziej, że nie ma ustawowego zakazu sprzedaży takich produktów nieletnim. W ofercie są również porno-układanki typu puzzle. Ostatnio płyty kompaktowe dołączane są również do rozpowszechnianych i w naszym kraju czasopism pornograficznych a trzeba tu wspomnieć, że pojawiają się już produkty rodzime.

Wypada w tym miejscu wspomnieć iż bezkarne szerzenie się pornografii w Polsce jest sprzeczne z dotychczas obowiązującym Kodeksem Karnym. „Art. 173 § 1. Kto rozpowszechnia pisma, druki, fotografie lub inne przedmioty mające charakter pornograficzny podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności lub grzywny. § 2. Tej samej karze podlega ten kto rozpowszechnia takie pisma, druki, fotografie lub przedmioty sporządza, przechowuje, przenosi, przesyła lub przewozi”.

2. Gry karciane

W tej branży króluje tzw. Rozbierany poker. Komputer symuluje grę z dwiema-trzema partnerkami (partnerami). Zależnie od wyników rozbiera się albo sylwetka gracza, albo wskazana „panienka”. Rozgrywce towarzyszą dialogi, wzmagające zainteresowanie. Oferta adresowana jest do starszej młodzieży i ludzi dorosłych.

3. Gry erotyczne

Pod tą nazwa kryją cię wszelkiego rodzaju „elektroniczne randki” bardzo popularne na zachodzie a obecnie również rozpowszechniane w naszym kraju. W większych miasta Polski tego typu gry są już dostępne w sex shopach oraz do zamówienia w wyspecjalizowanych firmach wysyłkowych. Zaczynają się również pojawiać w sklepach z oprogramowaniem komputerowym i bynajmniej nie są one dostępne „spod lady”.

Zadaniem grającego jest takie prowadzenie toku gry, aby osiągnąć cel w postaci gotowości fantomu na ekranie do przeżycia seksualnego. Obrazy są bardzo realistyczne, bazują na zdjęciach, często animowanych. Propozycje obejmują potrzeby każdego rodzaju. Chłopców i mężczyzn, dziewcząt i kobiet, homoseksualistów płci obojga, wszelkiej maści dewiantów itd. Gry tego typu zakładają autosymulację użytkowników na drodze technik onanistycznych, istnieje w nich również możliwość powiększania szczegółów anatomicznych. Programy tego typu posiadają dodatkowe zabezpieczenia umożliwiające uniknięcie ujawnienia ich wykorzystywania przed otoczeniem. Wystarczy nacisnąć określony klawisz, by seks ekranowy ukryć przed okiem rodziców lub... kierownika wchodzącego do pokoju zabawiającego się pracownika[2].

Dystrybucją tego typu gier zajmują się specjalne działy w młodzieżowych czasopismach informatycznych poświęconych grom komputerowym (np. „Jest erotycznie” w „Top secret”), jak również reklamuje się je w Internecie. Przykłady takich reklam zostały umieszczone w Aneksach do niniejszej pracy.

4. Virtual Reality

Przyjrzyjmy się, jak może wyglądać wirtualny świat cyberseksu. Skorzystamy tu z opisu jaki znajduje się w jednej z książek, która jest obecna na polskim rynku wydawniczym.

Autorzy tej książki zatytułowanej wymownie „Cyberseks” tak piszą o rzeczywistości wirtualnej: „Program może ci umożliwić spojrzenie na siebie i pokazać kopię twojego własnego ciała. A może ci również pozwolić przybrać wygląd symbolu seksu, jaki wybierzesz, lub dać ci ciało 21-latka. Możesz być wyższy, szczuplejszy, bardziej hoży, muskularny lub owłosiony. Możesz mieć jaśniejsze włosy, bielsze zęby, dłuższe rzęsy lub ciemniejsza skórę. Możliwości są nieskończone. To wszystko jest tak jak w romansach lub opowiadaniach science-fiction. Jakiego wyboru dokonamy podczas wybierania naszych osobowości wirtualnych? Spójrzmy na kilka przykładów.

Możesz przeistoczyć się w płeć przeciwną. Zmienić się z kobiety w mężczyznę, z mężczyzny w kobietę. Przybierz obie role naraz, żeby wypróbować to popularne dopełnianie się.

Czy podnieca Cię pomysł uprawiania miłości w ciele delfina lub węża? Może wolisz tygrysa lub koalę? Jeśli będziesz to robić na pieska, dlaczegóżby nie przemienić się w Fido i nie doświadczyć tej rozkoszy?

Możesz przybierać postać zaprojektowanej przez siebie kosmicznej rasy. Kiedy jesteś wirtualnym kosmitą, dlaczego by nie wybrać się na pustynie Marsa lub do wyobrażonego przez siebie świata. A co myślisz o pomyśle kochania się w przyjętej postaci kokonu?

Możesz stworzyć więcej części ciała lub przydać sobie inne, zupełnie nowe. Skorzystaj ze swojej wyobraźni. Czy dwie głowy naprawdę są lepsze niż jedna? Czy dwie pochwy lub dwa penisy podwajają przyjemność? Czy olbrzymie członki powiększają erotyczne doznania?

Możesz stworzyć nowe rodzaje pobudzenia seksualnego. Być może szyja stanie się najważniejszym obiektem pożądania. Jeśli twoim fetyszem są stopy, teraz będziesz mógł je wyposażyć w nowe, czułe erotyczne miejsca. Możesz przybrać wygląd tradycyjnie nieruchomych przedmiotów, takich jak kanapa, ciastko czekoladowe lub wibrator. Możliwości ogranicza tylko twoja wyobraźnia. Program ustala zasady, a Ty wybierasz program.

W tym świecie nie musisz być samotny. Możesz napotkać istoty, które poruszają się i działają. Mogą one być animacją, mogą być stworzone przez komputer bez osoby połączonej z nim, lub tez mogą być istotami wirtualnymi, reprezentacją w rzeczywistości wirtualnej innych osób dzielących z Tobą Twój program.”[3]

Przytoczony instruktaż nie wymaga wyjaśnień. Ukazuje jednak wielką wagę problemu.

Na koniec wypada wspomnieć, że istnieją już obecnie w stadium prób całe kombinezony, których zadaniem jest oddziaływanie na zmysły i sfery erogenne człowieka, umożliwiając mu w ten sposób sztuczne osiągniecie pełnej satysfakcji seksualnej.

5. Pornografia w sieci Internet

O wiele bardziej niebezpiecznym zjawiskiem jest rozpowszechnianie treści jawnie pornograficznych przez ogólnoświatową sieć Internet. Wystarczy uruchomić jakikolwiek „szperacz”[4] internetowy i wpisać hasło „sex” lub inne, a na monitorze komputera pojawia się tysiące odnośników do stron oferujących usługi związane z sex-biznesem. Większość tych stron jest dostępna po uiszczeniu opłaty rejestracyjnej (ok. 10$) i są chronione hasłami, ale mimo tego zazwyczaj są dostępne darmowe porcje zdjęć, czy tez mini filmów w formacie „avi” lub „mpg” w celu „zachęcenia” klienta. W sieci można znaleźć również wiele stron hakerskich, na których można znaleźć hasła dostępu do tych stron.

Zawartość wspomnianych stron można podzielić według następującego kryterium:

1. strony zawierające galerie zdjęć pornograficznych podzielonych tematycznie,

2. zbiory mini filmów, które można „ściągnąć” na własny komputer (są to najczęściej sekwencje z filmów video trwające nie więcej niż 5 minut),

3. nowością jest tzw. „Live sex”, czyli telekonferencja internetowa, są to najczęściej intymne dialogi we dwoje lub grupowo, często połączone z przesyłaniem dźwięków, (komunikatów słownych, rozmaitych odgłosów, w tym także reakcji erotycznych) i transmisji obrazów i animacji, np. własnego ciała[5],

4. sex-shopy komputerowe, w których jest możliwość zamówienia, filmów video, afrodyzjaków i gadżetów erotycznych.

Jednak największym zagrożeniem jest dostęp do materiałów zawierających pornografię dziecięcą. Niekontrolowany Internet stał się doskonałym miejscem do dystrybucji tego typu produkcji i kontaktów osób o skłonnościach pedofilskich. Ściganie ich nie jest proste, jednak państwa zachodnie takie jak Stany Zjednoczone, Holandia i Wielka Brytania mają już za sobą pierwsze procesy[6]. Mimo szeroko zakrojonej akcji ścigania tego typu osób i niewątpliwych sukcesów w tej dziedzinie, niezmiernie dziwi i bulwersuje fakt iż ostatnimi czasy Amerykański Sąd Najwyższy uznał za niezgodną z prawem federalną ustawę zakazującą tzw. Wirtualnej pornografii dziecięcej, stwierdzając, że ustawa narusza wolność słowa. Ustawa ta została przyjęta przez Kongres i podpisana przez prezydenta Billa Clintona w 1996 r.

Zgodnie z nią przestępstwem jest rozpowszechnianie lub posiadanie pornograficznych obrazów z udziałem dzieci, nawet jeśli nie przedstawiają one prawdziwych osób. Ustawa dotyczy zaawansowanej techniki komputerowej, za pomocą której można zmienić niewinne zdjęcie dziecka w wizerunek dziecka uprawiającego seks. Za produkowanie lub sprzedawanie takiej pornografii grozi kara do 15 lat więzienia, zaś za jej posiadanie można dostać pięć lat więzienia.

Zdaniem sędziego Sądu Najwyższego Anthony'ego Kennedy'ego, zakazy wprowadzane przez ustawę są zbyt daleko idące i niezgodne z konstytucją. Nie zgodził się z argumentacją Departamentu Sprawiedliwości i uznał, że wirtualna pornografia dziecięca nie ma bezpośredniego związku z seksualnym wykorzystywaniem dzieci[7]. Informacja ta budzi uzasadniony niepokój i rodzi pytanie: w takim razie z czym ma związek publikowanie pornografii dziecięcej jeśli nie z podniecaniem pedofilów a w konsekwencji do samych czynów lubieżnych na nieletnich?

Gwoli ścisłości trzeba przyznać, że prawie każda ze stron zawierających pornografię ma umieszczone ostrzeżenie, że treści na niej zamieszczone są przeznaczone dla osób, które ukończyły 18 lub 21 rok życia oraz odnośniki do miejsc, w których należy składać doniesienia o znalezionej w sieci np. pornografii dziecięcej lub zoofilii, które to zboczenia są ścigane prawem (do takich organizacji, które zajmują się ściganiem tego typu pornografii w Internecie należy np. Cyberpatrol). Ale czy tego typu ostrzeżenia przeszkodzą rozochoconemu nastolatkowi w oglądaniu treści zawartych na danej stronie?

Problem ten zdaje się umyka w tej chwili ocenie socjologów i moralistów, zwłaszcza, że dla „normalnie myślących” dzieje się to wszystko w pararzeczywistości, czyli w cyberprzestrzeni. Rzecz, oglądana z bliska sprawia wrażenie jakiegoś zbiorowego obłędu, nie wspominając o konsekwencjach socjologicznych, rodzinnych, demograficznych i innych[8]. Opisywane zachowania jednak występują naprawdę, przynosząc orgiastyczne doznania tysiącom użytkowników i krociowe zyski właścicielom witryn sieciowych. Trwają też gorączkowe prace nad dalszym wzbogacaniem gamy doznań miłośników cyberseksu, za pomocą techniki Virtual Reality[9].

W 1995 r. na rynku podręczników informatycznych pojawiła się wspominana już specjalistyczna, interesująca choć kontrowersyjna książka pt. „Cyberseks”, dokładnie prezentująca problem w obrębie Stanów Zjednoczonych.

Mimo walorów socjologicznych książka jest przede wszystkim przewodnikiem i kryptoreklamą rzeczonych zachowań. Zawiera sugestywne wypowiedzi i ilustracje, dołączona jest do niej dyskietka z próbkami „cyberpornoli”, podana jest także pełna lista adresów i kodów telefoniczno-modemowych umożliwiających korzystanie z tego rodzaju usług. Wraz z ceną abonamentu wyrażoną w dolarach.

By nie mieć złudzeń, że naprawdę chodzi o propagandę informatycznych dewiacji, wystarczy przeczytać fragment reklamowy na okładce: „To prawda - już więcej nie będziesz potrzebował partnerki z krwi i kości, by osiągnąć wyżyny przyjemności i spełnić fantazje erotyczne. Tak naprawdę, teraz będziesz potrzebował tylko trochę RAM-u, kilku szybkich uderzeń w klawiaturę i dobrego kolorowego monitora.

W książce „Cyberseks” takie terminy komputerowe, jak „dysk twardy”, „sprzężenie” i „arkusze kalkulacyjne” nabierają zupełnie innego, prowokującego znaczenia,. Odkryjesz nowy, fantastyczny i gorący świat erotyki cyfrowej - jak się podłączyć i podniecić! Od względnie spokojnych usług towarzyskich on-line, do granic seksualnie dziwacznych i wyraźnie interakcyjnych - każde z Twoich pragnień zostanie spełnione.”

Przedstawiony powyżej problem wymaga konkretnych działań. W związku z tym rodzi się pytanie: kto ponosi odpowiedzialność za rozprzestrzeniająca się falę pornografii i gdzie istnieje granica tzw. wolności słowa? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w cytowanym już dokumencie Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, Pornografia i przemoc w środkach społecznego przekazu jako problem duszpasterski (In anni recenti), z 1989 r. Czytamy tam m.in.: „Nikt nie może się uważać za wolnego od degradujących skutków pornografii i przemocy czy chronionego przed szkodami ze strony ulegających wpływom tych skutków. Dzieci i młodzież są szczególnie bezbronne i w wyjątkowo łatwy sposób mogą stać się ofiarami. Sadystyczna pornografia i przemoc upodlają seksualność, deprawują ludzkie relacje, podporządkowują sobie osoby indywidualne, w szczególności kobiety i dzieci, niszczą małżeństwo i osłabiają moralny kościec społeczności (10). Przeto oczywistym staje się, że jednym ze skutków pornografii jest grzech. Dobrowolny udział w przygotowaniu czy rozpowszechnianiu tych szkodliwych wytworów powinien być uważany jako poważne zło moralne. Następnie, ponieważ produkcja i rozpowszechnianie tych wytworów nie miałoby miejsca jeżeli nie byłoby rynku zbytu, ci którzy czynią użytek z takiej produkcji nie tylko wyrządzają szkodę moralną samym sobie, lecz przyczyniają się także do rozwoju tego zgubnego handlu (11). Uzasadnione prawo do wolności wypowiadania się i wolnej wymiany informacji musi być uszanowane, lecz jednocześnie musi być uszanowane prawo każdego, prawo rodzin i społeczności do „intymności”, do publicznej moralności i do ochrony fundamentalnych wartości życia (21). Należy zwrócić uwagę na siedem wpływowych sektorów, które mogą i powinny skutecznie oddziaływać w tej sprawie: środki przekazu, rodzice, wychowawcy, młodzież, odbiorcy, czyli publiczność, władze cywilne, Kościół i związki wyznaniowe (22)”[10]


Jacek Pawłowicz - dr teologii moralnej, autor wielu publikacji naukowych, cenzor książek dla Wydawnictwa OO.Franciszkanów,  posiada stronę autorską
Artykuł ukazał sie w: COLLECTANEA THEOLOGICA, Warszawa 2003, NR 3, s. 139-145.

[1] J. A. Kłys, Komputer i wychowanie, Szczecin 1995, s.25-27.
[2] Tamże, s. 26-27.
[3] P. Robinson i N. Tomasaitis, Cyberseks, Warszawa 1995, s. 274-276.
[4] „Szperacz”- specjalne bazy odnośników do różnych miejsc znajdujących się w sieci, pogrupowanych na zasadzie katalogu, lub słów kluczy, obsługiwanych przez specjalny program komputerowy. Najbardziej znane „szperacze”: Altavista, Magellan, Yahoo, Lycos i inne. (przyp. autora)
[5] Por. J. A. Kłys, dz. cyt., s. 28.
[6] Seks w sieci, „Cyber”, lato 1996, s. 15.
[7] Zakaz pornografii komputerowej nielegalny, http://info.onet.pl/480527,18,druk.html
[8] Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu, Pornografia i przemoc w środkach społecznego przekazu jako problem duszpasterski (In anni recenti, 1989), Pismo Okólne, nr 20, 1990, s. 13-17.
[9] J. A. Kłys, dz. cyt., s. 28-29.
[10] Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu, Pornografia i przemoc w środkach społecznego przekazu jako problem duszpasterski (In anni recenti, 1989), Pismo Okólne, nr 20, 1990, s. 13-17.