Szkolne imprezy w prokuraturze

Data publikacji: wtorek 03 lipca 2012
Autor: Magdalena Guzik-Nowak Publikacje autora
Dział: Zagrożenia > Różne
Odsłon: 1824


Epizod drugi. Czyli o konwentach organizowanych w placówkach wychowawczych, którym z bliska przyjrzy się prokuratura.

 

Uderz w konwent, a fani się odezwą

W „PK” nr 5 ukazał się artykuł pt. Armagedon nadchodzi! poruszający problem organizowania w szkołach zjazdów miłośników kultury japońskiej, na których to konwentach oprócz interesujących i godnych uwagi atrakcji organizatorzy serwują młodzieży nieprzyzwoite rozrywki. Na naszej stronie WWW natychmiast pojawiły się setki komentarzy. Zdroworozsądkowe rodzicielskie głosy zginęły w morzu zarzutów wściekłych fanów. Że jestem nieobiektywna, zacofana, nierzetelna, ułomna, beznadziejny dziennikarz i od siedmiu boleści pedagog. Z ostatnim się zgodzę, bo faktycznie – nauczycielem nie jestem.

Takimi komentarzami niektórzy bywalcy konwentów wystawili o sobie kiepskie świadectwo. Merytoryczną dyskusję zastąpiły chamskie odzywki. Fani skupili się na tym, że piszę o imprezach, mimo że nigdy na nich nie byłam. Argument dość łatwy do obalenia, dostarczył mi go zresztą sam konwentowicz: „Filmików z konwentów, a szczególnie z niektórych atrakcji, jest wystarczająco dużo, żeby sobie wyrobić pewien pogląd na sprawę”. Jedna z dziewczyn przyznała, że na takiej imprezie było „puszczanie po prostu zwykłego, tyle że z Japończykami w roli głównej pornola”, natomiast w panelu yaoi (odgrywanie scenek męsko-męskich) uczestniczyły osoby niepełnoletnie.

Powyższe wypowiedzi pochodzą z forum www.anime.com.pl. Wszystkie dokładnie przeczytałam. Niektóre nawet mnie rozbawiły, jak na przykład zakład fanów o 200 zł, czy ich inwigiluję, czy nie.

 

Czyszczenie internetu z dowodów?

Teraz słowo o organizatorach konwentów. Straszyli mnie sądem, żądali spotkań z mediatorem, grozili, że naślą na nas współpracujące z nimi media, do redakcji dzwoniły osoby podające się za ich prawników, adwokatów. Proszę bardzo, procesujmy się! Tylko na początku powiedzcie proszę, w którym miejscu minęłam się z prawda? Drodzy Państwo, czytajcie ze zrozumieniem.

Gdyby jednak nawet wszystko, co napisałam, było stekiem oszczerstw, to dlaczego z YouTube w tajemniczy sposób zniknęły ogólnodostępne dotychczas gejowskie i lesbijskie filmiki, na które się powoływałam? Dlaczego wrocławska szkoła odwołała konwent? Organizator twierdzi, że zszargałam jego reputację, na którą pracował wiele lat. No ale gdyby opinia o firmie rzeczywiście była nieposzlakowana, to prawdopodobnie dyrekcja (nazwana przez młodzież „bandą debili”) nie zdecydowałaby się na taki krok z powodu jednej krótkiej rozmowy z „nawiedzoną dziennikarką”?

 

Ciąg dalszy nastąpi

Dyskutowanie z komentarzami ad personam jest bezsensowne, ale niech będzie. Nie, nie „nasyłam na dzieciaki policji”, nikomu nie narzucam „kajdan własnych przekonań” (choć warto zauważyć, że artykuł pojawił się w piśmie katolickim), nie poluję na czarownice, nie jestem „fanatykiem” ani „bezdzietną starą panną”. Zgadzam się natomiast z tym, że „moje działania są społecznie szkodliwe” – przynajmniej dla specyficznej grupy odbiorców.

Zrozumcie, że nikt się nie czepia szycia mangowych pluszaków, nauki japońskiego czy przyrządzania sushi. Więc o co tyle krzyku? Powtórzę. O to, że ja i spora część naszego społeczeństwa nie życzy sobie, by w szkole, która jest instytucją zaufania publicznego organizować konkursy, podczas których, ku uciesze i przy owacjach tłumu, chłopcy i dziewczyny udają seks. To dlatego z tematem konwentów przyszli do mnie zaniepokojeni rodzice, dlatego protestowali u władz oświatowych i dlatego teraz małopolski kurator oświaty zawiadomił o wszystkim prezydenta Krakowa i zgłosił sprawę do prokuratury, która zbada, czy konwenty nie naruszają przepisów kodeksu karnego oraz Konwencji o Prawach Dziecka.

Na koniec – nie zapomniał wół, jak cielęciem był. Zgadzam się, że młodość ma swoje prawa. Miejcie pasje, spotykajcie się na konwentach i bawcie, ale wybierajcie mądrze to, co godne waszego człowieczeństwa, jakkolwiek górnolotnie to brzmi. Może czas oczyścić imprezy, które uważacie za wartościowe same w sobie z takich żenujących wątków?

I jeszcze jedno – znaczek „18+” niczego nie załatwia. Kryterium pełnoletności, na które często się powołujecie, nie jest tu najważniejsze. Picie denaturatu szkodzi w każdym wieku, podobnie odgrywanie gejowskich i lesbijskich scenek.


autor: Magdalena Guziak-Nowak



Źródło: www.przewodnik-katolicki.pl