Szybka nawigacja

Dziecko na smyczy? Zdalne wychowanie.

Data publikacji: sobota 19 lutego 2011
Autor: Tadeusz Ruciński Publikacje autora Drukuj publikację {PDF=Zapisz jako plik pdf publikację^plugin:content.174}
Dział: Media w rodzinie > Telefon komórkowy
Odsłon: 2423

Czy dziecko musi mieć komórkę? Pewnie już ma… Do czego więc ona mu służy? Jaki pożytek z niej, a jakie szkody? Co o tym wiemy?
 
Zdaniem wielu rodziców za komórką dla dziecka przemawia:

    * możliwość kontaktu rodziców z dzieckiem poza domem
    * większa kontrola dziecka, a więc i jego bezpieczeństwo
    * porozumiewanie się dziecka z przyjaciółmi i kolegami
    * możność wykorzystania technicznych możliwości komórki: przesyłanie plików tekstowych, dźwiękowych, robienie i przesyłanie zdjęć i filmików, dostęp do radia, telewizji i Internetu, odtwarzanie muzyki, lokalizacja dziecka
    * wyrabianie umiejętności korzystania z niej, a jednocześnie gospodarowania ilością rozmów (na karcie).

Inni rodzice, jak i specjaliści, mówią, co przemawia przeciw:
 
    * nadmierne, ale i złudne poczucie kontroli rodziców nad dzieckiem (zdalne wychowanie)
    * brak prywatności dziecka – presja „bycia na uwięzi”
    * zakłócanie lekcji, rozmów, ciszy, liturgii, odpoczynku przez dzwoniących
    * brak rozumnej kontroli nad korzystaniem z komórki przez dziecko, a więc i nadmierne koszty (podstawowe, ale i płatne usługi)
    * rosnąca ilość znanych, ale i mniej znanych rozmówców dziecka
    * zastępowanie realnych kontaktów dziecka z rówieśnikami przez SMS-owanie
    * wpływ kontaktów sms-owych na zubożenie lub wulgaryzację języka
    * złe wykorzystywanie powyższych możliwości technicznych komórek (fotografowanie kogoś w kompromitujących sytuacjach i rozpowszechnianie tego, kontakt z niewłaściwymi stronami internetowymi, czatami, pocztą w Internecie)
    * możliwość nękania, zastraszania czy szantażowania dziecka przez kogoś, łącznie z przesyłaniem mu obscenicznych zdjęć, gifów, filmików
    * uzależnianie się od coraz częstszego SMS-owania i rozmów
    * wystawianie się dziecka na promieniowanie szkodliwe szczególnie dla dzieci poniżej 12 lat, ale i dla nastolatków
    * rankingi coraz lepiej „wypasionych” komórek pomiędzy rówieśnikaminie
    * bezpieczeństwo napadu i rabunku drogich aparatów
    * zastępowanie zabaw, rozrywki, aktywności poprzez korzystanie z komórkowych możliwości (gry, komunikatory, wymiana gadżetów).

Trzeba rozważyć:

    * Czy dziecku poniżej 12 lat własna komórka jest naprawdę niezbędna?
    * Czy nie zaopatrzyć go w aparat najprostszy lub specjalnie przeznaczony dla dzieci?
    * Czy nie poprosić go (młodszego) o możliwość przeglądania kontaktów?
    * Czy nie rezygnować ze zbytniej kontroli komórkowej nad dzieckiem na rzecz jego większej odpowiedzialności?
    * Czy nie uczyć wyłączania telefonu w czasie posiłków, modlitwy, odpoczynku, odrabiania lekcji, ważniejszych rozmów?
    * Czy nie ograniczać rozmów lub SMS-ów do absolutnie koniecznych?

I pytanie na podsumowanie:
 
Jakich innych kontaktów (ze sobą samym, z innymi, z Bogiem) pozbawia się dziecko, dając mu możliwość kontaktu przez komórkę?

Tadeusz Ruciński


Artykuł pochodzi ze strony www.deon.pl