Ukryty świat Walta Disneya - oddziaływanie podprogowe

Data publikacji: sobota 03 stycznia 2009
Autor: Jadwiga Malaga Publikacje autora
Dział: Zagrożenia > Manipulacja
Odsłon: 13544

Kto i dlaczego tworzy i ogląda strony pornograficzne z udziałem bohaterów filmów animowanych dla dzieci?

Co w niewinnych kreskówkach tak rozgrzewa wyobraźnię? Te urocze historyjki z morałem posiadają drugie dno! Ukryte treści, zawoalowane aluzje bądź dosłowne przesłania. Są niewidoczne dla oka i ucha, a zapadają w pamięć dziecka konkluzją, że świat jest zboczony. Przypomnijmy kilka najgłosniejszych przykładów filmów, do których przemycono erotyczne przesłania.

Wiadomo, dzieci uwielbiają kreskówki. Pozbawione na moment kontroli są skłonne wchłonąć wszystko, co znajdzie się w polu ich widzenia. Rozsądni rodzice muszą mieć w tym temacie rozeznanie, by dokonać za nie wyboru. Wytłumaczenie dziecku, że nie wszystko, co jest filmem animowanym, musi być od razu bajką, stało się w obecnych czasach jednym z fundamentalnych obowiązków wychowawczych. Bez tego rozróżnienia niewinne dziecko jest równie zagrożone w brutalnym świecie, co bez wiedzy, że nie można zadawać się z nieznajomymi. Dzięki odpowiedniej infiltracji większość młodzieży wchodzącej w wiek pokwitania wyrasta na całkiem normalną. Rozstają się ze swoimi idolami i wchodzą w dorosłe życie. Jednak niektóre wyjątkowo bystre dzieciaki, nawet w zwykłym filmie zobaczą wyraźnie to, czego nie widzą inne. Na przykład, że na kuprach Kaczorowstwa Donald nie ma majtek! Prawdziwymi mistrzami we wkręcaniu detali, których niby nie ma, a jednak są, jest wytwórnia Walt Disney Films oraz Video & DVD. Ogromna korporacja zatrudnia rzesze rysowników, nieustannie produkując nowe i odświeżając klasyczne filmy. Niektórzy z nich są specjalistami od przetykania między wierszami ukrytych treści. Najczęściej erotycznych. Oto garść przykładów wywrotowej działalności kreatywnych pracowników tej korporacji. 

Król Lew 

W wersji kinowej "Króla Lwa" z 1994 roku główni bohaterowie: Simba, Pumba i Timon polegują sobie na plecach, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo. Simba wstaje, zaczyna przechadzać sie po brzegu klifu, potem wywraca się, wzniecając tuman pyłu. Obłok skręca się i zmienia swój kształt, dlatego też tylko podczas odtwarzania w zwolnionym tempie widać, że układa się on w napis złożony z liter S, E i X. Drugą popularną interpretacją tej wróżby z kłębowiska kurzu jest rzekomo napis S-F-X oznaczający po prostu efekty specjalne. 

Kto wrobił Królika Rogera 

W wersji wideo filmu "Kto wrobił Królika Rogera" z 1994 roku, animatorzy sprytnie rozegrali scenę wyskakiwania z taksówki Boba Hoskinsa i seksownej Jessiki. Na czterech klatkach bohaterce rozchyla się sukienka z głębokim rozcięciem z przodu, ukazując nagie uda, a także to, co pomiedzy nimi. Sprawa jest o tyle delikatna, że Jessica nie nosi majtek. W wersji kinowej zaś Hoskins wchodzi do męskiej toalety, w której na ścianie umieszczono anons prostytutki. "For a good time, call Alysson Wonderland" z dodanym poniżej numerem telefonu, ponoć autentycznym i opatrzony komentarzem "The best boys is yet to be". Na potrzeby późniejszej wersji wideo usunięto krępujący namiar. 

Na ratunek 

W filmie "Na ratunek" para myszy, Bianca i Bernard, przemieszczają się po mieście w puszce po sardynkach. Mijają kolejne domy. Widzimy oświetlone okna na trzecim planie. W jednym z nich pojawia się widoczna tylko na dwóch klatkach postać kobieca z nagimi piersiami, za którą stoi jakiś wąsacz. Fotografia babki w toplesie wpleciona została zarówno w wersję filmową z 1977, jak i wideo z 1999 roku. Podobno dwuznaczne zdjęcie trafiło do filmu dopiero w procesie postprodukcyjnym. Był to jedyny z podejrzanych o ukryte treści filmów, do którego wytwórnia oficjalnie się przyznała. Jak sądzą cyniczni komentatorzy, wyłącznie po to, by podnieść jego sprzedaż. 

Alladyn 

W wersji wideo "Alladyna" z 1993 roku bohater tytułowy znajduje się w pewnym momencie w opresji z udziałem tygrysa. W tej scenie daje się usłyszeć tajemniczy szept nie wiadomo z czyich ust, bo Alladyn milczy, a tygrysy przecież nie mówią. Głos sugeruje: "Good teenagers, take off your clothes". Autorzy scenariusza tłumaczą się, że zgodnie ze scenariuszem dialog miał brzmieć: "Good tiger, take off and go".

Mała syrenka 

Również wokół filmu "Mała Syrenka" miał miejsce dziwny zbieg okoliczności. Przedmiotem kontrowersji miał być złoty pałac Trytona. Otóż na okładce wersji wideo mniej więcej z pierwszej połowy lat 90. jedna z wież przypominała kształtem sterczącego fallusa. Podobno została stworzona przez skłóconego z firmą grafika w akcie zemsty. Artysta odżegnał się od tego oskarżenia, nie widząc rzekomo żadnego podobieństwa iglicy do penisa. I tak na bazie powyższej pracy powstał plakat, pocztówka, pudełko "Happy meal" okładka płyty CD z muzyką filmową oraz wiele innych materiałów promocyjnych. Na dodatek w samym filmie miało miejsce skandalizujące wydarzenie. W scenie ślubu pojawił pastor, który miał dyskretny wzwód. 

Podobno pewien sprytny czterolatek wypatrzył i zrozumiał (!) napis unoszący się nad Simbą, a następnie opowiedział o tym swojej mamie. Ta zawiadomiła chrześcijańską organizację broniącą moralności (American Life League), która zaczęła nawoływać do bojkotu Disney Films, rozpuszczając pogłoskę o ukrytych treściach. Sprawa została wzięta pod lupę tak dokładnie, że w sierpniu 1995 roku wszczęto publiczną kampanię przeciwko dystrybucji niektórych filmów Disneya rzekomo zawierających seksualne podteksty. Powstały kolejne wersje i nowe filmy. Kina są pełne. Zgadywanka trwa dalej.
Podprogowe treści mają ukrytą moc. W porównaniu z nimi Stuletni Żółw pedofil z "Dragon Balla" jawnie domagający się wciąż nowych dziewczynek, zły baron ze "Shreka", który wiesza sobie nad łóżkiem nieprzystojne obrazki, a nawet biedronka homoseksualista z "Dawno temu w trawie" wypadają po prostu trywialnie. 
  tekst: Jadwiga Malaga 
współpraca: Tomasz Kosiński, Urszula Jabłońska;  Artykuł zamieszczony jest na stronie onet.pl